niedziela, 6 września 2015

"FEFErendum"

Święto demokracji. 

Co to za święto, kiedy nikt nie świętuje?
Kiedy media milczą, a na ulicach cisza... Kiedy trwa cisza referendalna, a do urn idzie ułamek społeczeństwa. A reszta? Albo nie wie, czym jest demokracja, albo nie zna swoich praw, albo ma w głębokim poważaniu swoje interesy, a jeśli nie swoje, to czyjeś, albo świetnie się powodzi, więc po co przejmować się innymi... Jak to inaczej interpretować?

Dlaczego 'fefe"? Tak to odbieram, kiedy widzę wszystkich polityków, dorosłych, starszych lub młodszych, którzy są przeciw referendum. Przecież chcieli demokracji. W czym problem. Ja widzę problem w myśleniu. Od początku media skutecznie zniechęcały do udziału w głosowaniu prowadząc manipulację. Debata, która odbyła się w telewizji polskiej kilka dni przed referendum była skierowana przeciw niemu. Jeden zwolennik bronił się przed kilkoma, którzy byli "anty". Nierówna walka. Jak taką wygrać? W demokracji potrzeba 51% głosów, żeby zwyciężyć. Do referendum potrzeba takiej frekwencji, która dzięki naszym mediom jest nieosiągalna. Ludzie zamisat głosować, zostaja w domu.

A jutro? Narzekanie, bojkot, prowokacje? Media zaczną wyliczać, ilu referendum chciało, ile to państwo (nie państwo, my, podatnicy...) wydało na to pieniędzy (milionów... a mogło o wiele mniej), ile to ludzi nie poszło do urn, a ile poszło i kto poszedł. Okaże się, że umiemy tylko narzekać i jesteśmy nieudacznikami? Kiedy mamy okazję, żeby zabrać głos i pokazać politykom, że jesteśmy przeciw nim i że potrafimy się jednoczyć, my pokazujemy, jak bardzo podzieleni i apolityczni jesteśmy.
Co jest grane? Gdyby było pytanie, czy chcemy większych pensji, albo większych zasiłków socjalnych, dla bezrobotnych lub walczących z nałogami, wtedy poszłoby do referendum ans więcej? Gdyby okazało się, że rozdają pieniądze, jedzenie albo wygrane kupony w totka?
Dla mediów ważniejsze są sprawy imigrantów, zawartości cukru w szkolnych sklepikach i inne, niszowe tematy. Ja jestem poirytowana, zniesmaczona i oburzona. Mam prawo i wcale się sobie nie dziwię. Nie rozumiem tych, którzy patrzą na sytuację w Polsce, kręcą nosem, ale takie wydarzenia jak dziś lekceważą. Co z nimi jest?





Dzisiaj blues i wspaniały Arek Zawiliński, którego miałam okazję osobiście poznać. Niedługo o nim więcej, bo nowa plyta do przesłuchania. Pisałam o panu Arku w sierpniu.A posłuchacie i przeczytacie tutaj:
AZ na Soundcloud
"Dobij do dna" - Youtube
AZ na Facebook-u
Strona interenetowa AZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz